Najlepsza okrasa świątecznego stołu

Fot. Łukasz Falkowski / Agencja Gazeta
Wbrew swojej profesji, na początek wygłoszę opinię w moich ustach dość przewrotną:

Najlepszą okrasą świątecznego stołu, najwspanialszym dopełnieniem potraw i niezapomnianym wspólnym przeżyciem są zasiadający przy nim goście. Oczywiście, niekoniecznie ci, którzy bez przerwy hałaśliwie nadużywają łał i megasuper. Ci niech lepiej zamilkną, bo mogą zadławić się ością. Albo, przy tej wyjątkowej okazji, niech nauczą się mówić … ludzkim głosem.:) wigilia bowiem to czas bliskiego spotkania w każdym wymiarze!



Może się jednak zdarzyć, że tradycje świątecznego stołu przywołają wspomnienia, a te spowodują kulinarne Opowieści Wigilijne z różnych stron naszego kraju. Myśląc bowiem o Wigilii, każdy ma przed oczami inny obraz wyniesiony z rodzimego domu. Czasami pieczołowicie kultywowano tradycje i zachowano aż do dzisiaj- im dalej od zgiełku wielkich miast, tym częściej możemy się z tym spotkać. Czasami zachowały się tylko wspomnienia, które rozkwitają raz w roku przy świątecznym stole.

Bo na przykład taki kompot

Wszyscy na ogół zgodzimy się, że jest z suszonych śliwek i ma brunatną konsystencję, która często odstrasza od niego Tymczasem nasz wigilijny gość z Kujaw powie, że to nie kompot, a zupa- podawana z suszem z jabłek i gruszek i makaronem na słodko i na ciepło. Skoro zrobiło się ciepło i słodko, to w tym miejscu wiele do powiedzenia na temat kulinarnych słodyczy będą mieli Ślązacy. Wspomną siemieniotkę, zawiesistą zupę z siemienia lnianego lub konopnego, z miodem na mleku, doprawianą cynamonem bądź solą (gdy komu nazbyt słodko) i podawaną z kaszą.

Inny gość ze Śląska opowie z sentymentem o imbirowej moczce, gdzie moczony w piwie piernik z bakaliami i miodem nieodłącznie przypomina mu smak świąt- i dzieciństwa. Śląskie spory na temat wyższości słodyczy jednej potrawy nad drugą załagodzą makówki.

Mak w wielu kulturach symbolizuje obfitość, stąd nie mogło go zabraknąć w Wigilię, której przebieg ma przecież prognozować na cały przyszły rok. Jeżeli przy stole znajdą się goście z Podlasia, to może opowiedzą nam nie tylko o kutii, ale także o słodkiej fasoli z makiem w mleku z bakaliami lub o kluskach- zacierkach z makiem. Same potrawy to nie wszystko.

W zakątkach Podlasia na chrześcijańską tradycję mogą nałożyć się też pradawne obyczaje pamiętające jeszcze słomiane strzechy i wiejskie Szeptuchy. Choćby taki zwyczaj, że przed siadaniem do Wigilii każdy z biesiadników otrzymuje swoją jedną i jedyną łyżkę, którą ma posługiwać się przy wszystkich daniach, bacząc pilnie by jej ani razu jej nie położyć ani oprzeć o talerz, bo cały nadchodzący rok będzie położony. Łyżkę, bo noże i widelce są kłujące i ostre, a rok ma być bez sporów i konfliktów. Chciałoby się zawołać: zabierzcie politykom widelce w Wigilię- będzie jak makiem zasiał!

A wracając do śląskich makówek, ile tam gospodyń, tyle przepisów. Podobno sekretem jest bułka zwana chałką. W restauracjach można nawet spotkać makówki w kształcie bajaderki ubarwionej smugą adwokata. Domowe święta dostarczały jednak zawsze własnej, obfitej makowej formuły. Bo mak to także kołacze, strucle i torty. Słodyczy ma starczyć na cały długi rok.

Aby nas jednak nie zemdliło od nadmiaru deserów, przejdźmy do dań głównych. W dziedzinie zup przez różne regiony Polski przebiega odwieczna batalia barszczu z uszkami z zupą rybno- grzybową z makaronem lub grzankami. Dopiero po nich, w dalszym szeregu ustawiają się żurek z grzybami i fasolą (dla niepoznaki czasami zwany białym barszczem), krem cebulowy czy postna zupa grochowa na maśle.

W tradycji barszczowej, obok zupy powinien stać półmisek z pierogami. Jeżeli pierogi, to z kapustą i grzybami. I tak płynnie przechodzimy do drugiego dania, choć przy symbolicznych dwunastu potrawach, kto by tam dania liczył?

Kapusta, wiadomo biała. Ślązacy na modrą kapustę będą musieli poczekać. Jeżeli biała, to z grochem czy z grzybami? A może z jednym i drugim? A może słodka z fasolą?
Ziemniaki- polane tłuszczem, po śląsku omaszczone lub tłuczone do puree, zasmażane z cebulą, pieczone, w mundurkach lub zalane wodą octową. Nigdy w życiu- zaprotestuje łowiczanin. Przesąd mówi: na Wigilię zjesz ziemniaki, dostaniesz krost.

Ryby są przypomnieniem, że jeszcze do niedawna był to dzień postu, a dzisiejsze radosne oczekiwanie było pokutnym czasem Adwentu. W śląskiej tradycji taką postną potrawą, którą podaje się w trakcie czekania na wieczór, jest wodzionka- chleb, wrzątek, czosnek i omasta. Z bratkartoflami- wyśmienite! Dawniejszy post uległ jednak z czasem obfitości potraw. Ryba pozostała.

Co do karpia- też niby wiadomo. Wprawdzie, z jednej strony próbują go zdetronizować supermarketowe łososie i grillowe pstrągi, a z drugiej bronią się lokalne słodkowodne specjały: sieja, sielawa, lin, sum czy szczupak. Nie zapominajmy też o śledziu, podawanym na tysiąc sposobów, choćby w occie, z liściem laurowym, w mleczu rybnym z cebulą i śmietaną. Ten jednak nie pretenduje do dania głównego, sytuując się na stole na pozycji przystawki.

Karp, jaki jest, każdy widzi. Ościsty, trudny do jedzenia jedynie przy blasku wigilijnych świec. Być może dlatego lepiej zjadać go z chlebem, który może być naturalną, spożywczą osłoną przed zadławieniem się ością? Trzeba też pamiętać o talerzykach na ości. Tego dnia podawany po żydowsku, w galarecie, z patelni, w filetach, dzwonkach lub półdzwonkach. Wieńczy Wigilię. Po nim już można, przy kolędzie Pójdźmy wszyscy do stajenki , pójść pod choinkę po prezenty. Na wszelki wypadek, warto zachować na cały rok w portfelu rybią łuskę, pomoże w rozmnożeniu się mamony lepiej niż bankowe lokaty :)

I tu dygresja na temat upływu czasu, mierzonego kolejnymi Wigiliami. W dzieciństwie jadło się w pośpiechu, ledwie tknęło się potraw, niecierpliwie czekając na wymarzone prezenty. W miarę upływu lat przy stole siedziało się coraz dłużej, delektując się smakiem wyjątkowych, bo wigilijnych potraw. Teraz nasze dzieci czekają na prezenty, a my, dorośli możemy w spokoju biesiadować, rozmawiać i wspominać czasy z dzieciństwa. Tematów, choćby kulinarnych, nie brakuje.

Tak więc, jak przed laty śpiewała Elżbieta Wojnowska:

Zaproście mnie do stołu, zróbcie mi miejsce między wami…
Trwa ładowanie komentarzy...