O autorze
Gotuję bo tak naprawdę nic innego nie potrafię robić dobrze:-) Gotuję, bo mogę jednocześnie poznawać, odkrywać i tworzyć. I to jest to, co mnie pociąga w gotowaniu:-)

Kuchenna dyplomacja

Jestem przekonany, że jeśli gdzieś na krańcu świata na stole ambasadorskim pojawi się polski żurek, zupa grzybowa, pierogi lub placki ziemniaczane, to na pewno za sprawą mojej uczennicy – żony Ambasadora Akredytowanego w Polsce, która rozkochała się w polskiej kuchni.

W zeszły weekend, po raz kolejny miałem przyjemność poprowadzić warsztaty kulinarne dla Pań Ambasadorowych. Tym razem, spotkanie odbyło się w przepięknym, średniowiecznym zamku w Rynie, który zachwycił Panie nie tylko swoją bogatą historią, ale i urokliwą, starodawną architekturą wnętrz. Okazało się, że Panie Ambasadorowe oprócz rozmiłowania się w regionalnej polskiej kuchni, no i oczywiście w moich przepisach;), podziwiały komnaty zamku, poznawały historię Polski w oparciu o historię zamku oraz cudowną okolicę. I właśnie temu miała służyć ta sesja wyjazdowa;).



Swoją obecnością zaszczyciły mnie Panie z Nigerii, RPA, Panamy, Wietnamu, Kazachstanu, Uzbekistanu, Cypru, Malty, Szwajcarii, Niemiec, Bułgarii, Belgii, Skandynawii, Norwegii, Szwecji, Irlandii. Uwierzcie mi, to była prawdziwa uczta:).

Podczas tych warsztatów uczyłem Panie, jak przygotować placki ziemniaczane z kaszą gryczaną i twarożkiem białym oraz wędzoną rybą sielawą. To tradycyjne polskie danie w nowoczesnej odsłonie. A propos, ciekaw jestem, czy znacie dawną nazwę tej potrawy?


Jak ją przygotować? Otóż bardzo prosto: do startych ziemniaków dodajemy jajko, trochę mąki, sól oraz gotowaną kaszę gryczaną. Następnie smażymy małe placuszki na gorącym oleju. Gdy placki są już gotowe, przygotowujemy twarożek z odrobiną czosnku i szczypiorku. Teraz pozostaje nam już tylko podanie dania na talerzu: placuszki przekładamy twarożkiem, a na wierzchnią warstwę układamy fragmenty wędzonej ryby. Całość fantazyjnie dekorujemy szczypiorkiem.

Przyznam, że dla mnie samego było to niesamowite doświadczenie. Najpierw wszystkie Panie ambasadorowe zabrały się za tarcie ziemniaków. Ale zerknijcie proszę na załączone zdjęcia. Okazało się, że tarcie placków wcale nie musi być tylko i wyłącznie domeną kobiet. Wśród moich uczniów po raz pierwszy znalazł się przedstawiciel płci męskiej, Prezes Stowarzyszenia Polska Wódka, Andrzej Szumowski, który muszę przyznać, że spisywał się świetnie. Patrząc na niego, jak rewelacyjnie tarł ziemniaki mogę jedynie domniemywać, że te czynności nie są mu obce;). No i bardzo dobrze, bo dlaczegóż to nadal pokutuje w nas przekonanie, że kuchnia to wyłącznie kraina kobiet?



Tak więc, moi drodzy, oprócz łamania stereotypów kulinarnych, łamię jeszcze stereotypy kulturowe;). Czyż to nie za wiele jak na jeden raz? Skoro Panie Ambasadorowe, reprezentujące swój kraj w Polsce, ochoczo odkrywały tajniki polskiej kuchni, to dlaczego mężczyźni nie mieliby fascynować się zgłębianiem sztuki kulinarnej? Ciekaw jestem, ilu Panów oficjalnie przyznaje się, że lubi gotować? Drodzy Panowie, wyjdę Wam naprzeciw, w końcu najlepszymi kucharzami na świecie są mężczyźni;) ;) :).


Wszystkie Panie pracowały dzielnie podczas warsztatów. Było dużo śmiechu i zabawy. Jedną z uczestniczek warsztatów była żona Ambasadora Szwecji Pani Karin Herrstrom, która na zakończenie sesji powiedziała:

“Lubię gotować i lubię przebywać w Polsce – wspaniała kombinacja. Uczestniczyłam tylko w jednych warsztatach, ale śmiało mogę powiedzieć, że nauczyłam się wiele. Podczas poprzedniego spotkania motywem gotowania były jabłka – w sosie, musie z kaczką , w deserze i nawet w risotto. Dzięki Karolowi poznałyśmy m.in. wiele odmian polskich jabłek. Tym razem dowiedziałam się, jak przygotować placki ziemniaczane. To było dla mnie niezapomniane przeżycie, móc gotować razem z Tobą i w tak wyśmienitym, międzynarodowym towarzystwie”.





Trwa ładowanie komentarzy...