dziewiczość australijskiego klimatu. 35 stopniowy upał nie ułatwiał nam zwiedzania winnic, które zobaczyliśmy na własne oczy w całej swojej okrasie. Cudownie mieniące się kiście dojrzałych winogron i do tego ta niesamowita zieleń !!!! O tak, widać jeszcze skutki ostatnich i zaskakujących, jak na tę porę roku deszczy w tym rejonie.
Udaliśmy się do domu Jacob’s Creek czyli visitor center, gdzie gospodarze zbadali nasze możliwości w doświadczaniu magicznego świata win. Test sensoryczny, ku zaskoczeniu nas samych, przeszliśmy wszyscy pozytywnie. Dzięki temu łatwiej mogliśmy przetestować kilkanaście win w kolejnej odsłonie testingu. Lunch, który zjedliśmy po degustacji najwspanialszych australijskich win zapamiętam na długo. Rzadko bowiem jadam smażonego krokodyla z konfiturą pomidorową i krwistego kangura w jednej kompozycji. Jak się okazuje, dania te nie uchodzą w Australii za rarytasy lecz bardzo popularne i wręcz pospolite jedzenie. Ale w wykonaniu szefowej kuchni Jacob’s Creek Veronici Zahra była to iście królewska strawa.
A jakie są australijskie wina? Odpowiedz jest prosta - wyśmienite!!! Jacob’s Creek Shiraz Reserve na zawsze zaskarbił sobie moje podniebienie ale i australijskie Chardonnay coraz częściej pojawia się w anturażu dań rybnych serwowanych na moim stole. Słoneczne i przepełnione koncentratem owocu układanego pod australijskim
słońcem. W tych winach mam wrażenie jest wszystko czego szukamy. Owocowość, świeżość, a zarazem pełna harmonii struktura. No i ten Shiraz, jak sami Australijczycy przyznają to miejsce gdzie owy wspaniały szczep się narodził.
W lutym, winnice w dolinie Barrossy są jeszcze zielone, a krzaki skrywają swe owoce, niczym nastroszona kwoka nim zostaną zabrane jej dzieci. Dookoła wypalona słońcem bezkresna ziemia i poplamiona soczystą zielenią krzaków winorośli. Widok ten naprawdę zapiera dech w piersiach i sprawia ze chce się tu wracać ponownie.








